sobota, 17 sierpnia 2013

RockStar III

Rozdział 3 gotowy. Miłego czytania.
~Justine Black
____________________________________________________________________________
   Leżę w łóżku i rozmyślam. Dlaczego mnie przyjęli? Zmieszałam z błotem lidera zespołu, a i tak zostałam przyjęta? To się w głowie nie mieści.
   Wyświetlacz telefonu informował mnie, że jest godzina 3;21. Zero wiadomości, zero nowych powiadomień. Nagle urządzenie zawibrowało. SMS. Od kogo?
   Złapałam moją nokię i otworzyłam wiadomość. To od Jugena.
Mam nadzieję że cię nie obudziłem. Czekam w ogrodzie. To ważne.
   Co się stało? Zbiegłam na palcach po schodach i dopadłam drzwi na taras. Tata z bratem wrócili godzinę temu. Nie chciałam ich obudzić.
   Za drzwiami na tarasie siedział blondyn i patrzył swoimi szmaragdowymi oczami w moją stronę. Wyszłam na zewnątrz czując zimne deski pod bosymi stopami.Zaraz miały się zacząć wakacje, ale noce nadal były chłodne. W przypadku L.A. to dziwne.
- Co się stało?
   Chłopak przeczesał roztargniony włosy i westchnął.
- Jak wracałem do domu ze szkoły spotkałem Jake'a. Szedł w stronę tej nowej kafejki, wiesz "Sweet Dream".
   Zmarszczyłam brwi.
-Przyszedłeś tutaj by mi o tym powiedzieć?
- Daj mi skończyć- oczy błyszczały mu się niezdrowo - Chciałem się go zapytać czy idziesz na to przesłuchanie. W końcu powinien wiedzieć o takich rzeczach. Zawołałem go, on się zatrzymał i poczekał aż do niego podbiegnę. Wyglądał na zestresowanego. Zapytałem się go co się stało, a on naskoczył na mnie, że to nie moja sprawa i mam się odjebać.
   Teraz rozumiałam. Jugen poczuł się zraniony. Odkąd przeprowadził się tutaj udało mu się znaleźć tylko jednego kumpla i był nim właśnie Jake. Jugen ufał mojemu chłopakowi w stu procentach. Razem byli w szkolnej drużynie koszykarskiej i co roku urządzali razem imprezę urodzinową (Jugen miał urodziny piątego, a Jake ósmego lipca). Byli nierozłączni.
- On nigdy się tak nie zachowywał w stosunku do mnie.
- Nie przejmuj się tym tak bardzo. Sam mówisz, że był zestresowany. Na pewno przejmuje się odejściem Michela. Został wybrany na kapitana i to on ma w przyszłym roku was prowadzić.
- Może masz racje - westchnął smutny - nie powinienem tak się tym przejmować. Ostatnio cały czas chodzi nabuzowany. Mam złe przeczucia.
   Nie chciałam martwić blondyna. Ale sama ostatnio jestem zaintrygowana zachowaniem Jake'a.  Wydaje mi się, że świadomie mnie od siebie odpycha. Nie widujemy się tak często jak kiedyś, on coraz rzadziej ma dla mnie czas. Muszę z nim porozmawiać.
- Niepotrzebnie tak się martwisz. Wszystko będzie dobrze, wiesz? W ogóle, to masz zamiar wracać jeszcze dzisiaj do domu? Bo jest coś około w pół do czwartej.
-Nie wiem - niebieskooki przełknął głośno ślinę i spojrzał na mnie zaszklonymi oczami - możesz mnie przenocować?
   Rozumiałam to, że może mieć zły humor z powodu zachowania Jake, ale nie rozumiałam czemu Jugen czuł się taki rozbity.
- Jugen? Wszytko ok?
  Chłopak usłyszał troskę w moim głosie i skrzywił się.
- Wszystko spoko. To możesz mnie przenocować?
- Jasne. Wiesz, że możesz na mnie zawsze liczyć.
X o X
  Rano siedziałam w kuchni i robiłam śniadanie dla wszystkich. Zastanawiało mnie dziwne zachowanie Jugena, ale rozumiałam to, że może mieć przede mną jakiś sekret. Nie wpychałam mu się z buciorami w życie. Nawet on nie znał mojej przeszłości. Wie tylko, że moja mama zostawiła nas. Nie chcę naciskać blondyna ponieważ on nigdy tego nie robił. Wie o tym, że może mi powiedzieć wszystko. Kiedy będzie potrzebował mojej pomocy, dostanie ją.
   Moje rozmyślenia przerwał dźwięk kroków na schodach. Kris spojrzał na mnie z góry i westchnął.
- Co z Jugenem?
Zmarszczyłam brwi.
-A co ma być? Wszystko jest ok. Przyszedł ze mną pogadać w nocy. Gnębi go zachowanie Jake'a. Musiał się wygadać. Nie masz chyba żadnego problemu z tym, że u nas nocował, prawda?
-No nie... - nastolatek nadął policzki i spojrzał na mnie zlękniony - Zawsze jak obok niego jest wyczuwam jakieś dziwne impulsy. Mówiłem ci. Mierzy mnie wzrokiem jakbym był jakąś laską. Czuję się przy nim jak jakaś cnotka, a doskonale wiesz, że ja nie mam problemów ze swoją pewnością siebie.
   Na moją twarz wypełzł szyderczy uśmieszek.
- Nie spodziewałam się tego po tobie kochanie. Masz zamiar zmienić drużyny? - mój poważny ton wywołał u brata grymas niezadowolenia. Zaśmiałam się na widok jego naburmuszonej miny.
- Nie śmiej się ze mnie. Nie kręcą mnie faceci i nie ma większego wielbiciela kobiecych kształtów ode mnie.Obawiam się jednak, że właśnie Jugen jest po przeciwnej stronie. Na poważnie się temu przyjrzyj. Może jego zainteresowanie Jakiem nie jest tak niewinne jak ci się wydaje My Darling.
   Słowa Krisa wydały mi się tak śmieszne, że nie mogłam sobie nie pozwolić na uśmiech. Gdyby Jugen naprawdę interesował się moim chłopakiem od razu bym to zauważyła.
   Podsunęłam bratu pod nos kubek z gorącym napojem i poszłam na górę z dwoma takimi samymi w dłoni. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju, weszłam do środka i zobaczyłam spokojnie śpiącego blondyna na moim łóżku. Położyłam kubki na stoliku obok łóżka i potrząsnęłam lekko chłopakiem.
- Wstawaj, spóźnimy się do szkoły.
   Jugen otworzył oczy i spojrzał na mnie zasnutymi mgiełką oczami. Był uroczy. Długie rzęsy rzucały cienie na jego policzki. Delikatne rysy twarzy i usta koloru płatków róż dopełniały widok. W tamtym momencie byłam skłonna uwierzyć, że jest gejem.
- Już wstaję.
   Jugen złapał za kubek i upił z niego mały łyk
- Robisz dobrą kawę.
- Wiem- jego uwaga wywołała uśmiech na mojej twarzy.
   Otworzyłam drzwi szafy, wyciągnęłam dwa t-shirty. Jeden z nich był męską koszulką z supermenem w której czasem spałam, a drugi czarną koszulką z napisem Be Confident. Zostawiłam chłopakowi niebieski tshirt, zabrałam swoje ciuchy i ruszyłam do łazienki.
   Myjąc zęby zastanawiałam się nad wczorajszymi wydarzeniami. Nie docierało do mnie to, że dostałam się do DD. Mialam przeczucie, że pobudki Ashleya nie były do końca szczere. Jak mógł zgodzić się na obecność w zespole dziewczyny, która wmieszała się w jego sprawy osobiste i zjechała go. By zachować miejsce w bandzie będę musiała się bardzo pilnować.
   Zeszłam na dół, dopiłam zimną kawę, pocałowałam tatę w policzek i pogoniłam Krisa i Jugena. Całą drogę do metra gadaliśmy o naszych planach na wakacje. Niektóre zaczynaliśmy dopiero tworzyć. Blondyn zaproponował nam dwa tygodnie w jednym z  domków w ośrodku jego rodziców na jeziorem. Uznałam to za doskonały pomysł. Wiecie jak to z planami bywa. Z każdą chwilą wpadamy na pomysły, o które można je wzbogacić. 
   Docierając do szkoły mieliśmy już wszystko zaplanowane. Zamiast w trójkę mieliśmy pojechać w szóstkę razem z Jakiem, Sycillą i Amber (przyjaciółką Krisa), wynająć dwa małe domki trzy-osobowe jeden dla dziewczyn i jeden dla chłopaków.
- Shota!
   Przerwałam w połowie zdania swoją wypowiedź na temat zabrania tostera i obróciłam się w stronę biegnącego bruneta.
- Mam dla ciebie te tabulatury. Ashley chce żebyś je ogarnęła i czuję, ze jeśli tego nie zrobisz będzie nieprzyjemnie. - chłopak skrzywił się nieznacznie -  Tak czy inaczej do jutra.
   Rico zostawił mnie osłupiałą i odszedł szybkim krokiem w przeciwnym kierunku. Kris i Jugen patrzyli się na mnie nic nie rozumiejąc, a ja lampiłam się na plik kartek w mojej ręce i starałam się ogarnąć to, co się stało.
- Nie mówiłaś, że poszłaś tam wczoraj.
- Gdzie poszła? - Kris wpatrywał się we mnie nic nie rozumiejąc. Nie powiedziałam mu o tym, że w Deathly Dreams zwolniło się miejsce, bo kazałby mi tam iść. Brakowało mi tylko jego zainteresowania.
   Zmarszczyłam wkurzona brwi. Rico zostawił mnie w niezręcznej sytuacji.
- W tym zespole Ashleya zwolniło się miejsce, ale nie wiedziałem, ze Justine poszła wczoraj na przesłuchanie...
- To było bardziej jak popis umiejętności - oblizałam nerwowo wargi i przekartkowałam strony zapisane równym i wyraźnym pismem.
   Brunet otworzył szerzej oczy i uśmiechnął się.
- Widzę, że mamy co świętować. Zrywamy się z pierwszej lekcji?
   Uśmiechnęłam się lekko i pokiwałam głową.
- Czemu nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz