Justine Black~~
___________________________________________________________________________________
Kris się na mnie obraził. Przez moje "guzdranie się" nie zdążył na "Otchłań Namiętności". Naprawdę go nie rozumiem. Ogląda te wszystkie telenowele (brazylijskie albo hiszpańskie, nie pamiętam), które robią mu sieczkę z mózgu. On twierdzi inaczej. Z utęsknieniem czeka na kolejne "życiowe lekcje". Idiota.
Na forum szkoły z konta Deathly Dreams dodano info o poszukiwaniach nowego gitarzysty. Każdy chętny miał się zgłosić dziś do 21 w klubie "Devil's Forks".
Otworzyłam czarny futerał i pogłaskałam moją Mori. Przedstawienie czas zacząć.
Włożyłam skórzaną, czarną kurkę, motocyklowe buty i pobiegłam na metro.
Na forum szkoły z konta Deathly Dreams dodano info o poszukiwaniach nowego gitarzysty. Każdy chętny miał się zgłosić dziś do 21 w klubie "Devil's Forks".
Otworzyłam czarny futerał i pogłaskałam moją Mori. Przedstawienie czas zacząć.
Włożyłam skórzaną, czarną kurkę, motocyklowe buty i pobiegłam na metro.
x o x
Przejechałam pół miasta śmierdzącym metrem by znaleźć się tutaj, w klubie, przed ladą i sączyć bezalkoholowe drinki. Prawda czy fałsz?
- Poproszę Blue Day dla tej panny!
Na stołku obok mnie, usiadł olbrzym. Zajebiście przystojny ściśle mówiąc. Chłopak miał około 2m. Czarne włosy, zielone oczy. Wyglądał groźnie i seksownie.
- Jestem nieletnia.
Przystojniak uśmiechnął się ukazując proste, białe zęby.
- Tak w sekrecie, to ja też.
Czarnowłosy zlustrował mnie wzrokiem dostrzegł futerał pod ladą.
- Co taka dziewczyna jak ty, robi sama w klubie o 21?
- Nie jestem sama. Zaraz mój napakowany gach wróci z kibla.
Nastolatek zaśmiał się czarująco. Mimo ostrych rysów twarzy wyglądał teraz niemal łagodnie.
- Chyba mnie nie przekonałaś. Siedzisz tutaj sama dobre pół godziny i jakoś nikt się obok ciebie nie kręci. Albo chcesz mnie spławić, albo twój towarzysz już dawno uciekł.
Prychnęłam lekko się rozluźniając. Rzeczywiście na początku chciałam go spławić.
- Przejechałam pół miasta by zgłosić się na wolne miejsce gitarzysty prowadzącego w kapeli, której lider chodzi do mojej szkoły. Dwie godziny nie mogłam się zdobyć na odwagę, a teraz już jest pewnie za późno.
Barman postawił przede mną niebieskiego drinka z kawałkami pomarańczy.
- Myślę, że coś da się załatwić. Chodź za mną.
Brunet złapał mój futerał i ruszył na zaplecze. Zdziwiona poszłam za nim. Szliśmy ciemnym korytarzem w stronę granatowych drzwi.
- Jestem Rico, a ty?
Gdy dotarło do mnie kto stoi przede mną serce zaczęło mi bić szybciej.
- Jestem Shota.
Osoby, które nie mają lęku przed sceną albo byciem ocenianym nie zrozumieją mętliku jaki panował wtedy w mojej głowie. Chciałam krzyczeć i śmiać się. Trzęsły mi się ręce, serce podchodziło do gardła i pewnie wyglądałam jak zaszczute zwierzątko. I proszę nie uważać mnie za słabą osobę. Mam silną wolę i jestem cholernie narwana, ale boję się pokazać ludziom jaka delikatna jestem naprawdę. Taka staję się grając. Gdy emocje biorą górę nad myśleniem, a moja psychika jest rozchwiana jak nigdy.
Chłopak otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju obitego dźwiękoszczelną pianką. Obok ściany stały cztery gitary, perkusja, fortepian, skrzypce, klawisze i kilka piecyków. Ten sprzęt i instrumenty kosztowały pewnie furę kasy. Bogate gnojki.
- Dostaliśmy od wytwórni forsę na wynajęcie tego lokum!
Możliwe, że nie mam racji...
- Całkiem nieźle.
Nie potrafiłam zdobyć się na więcej. Gula, która do tej pory tkwiła mi w gardle skierowała się do żołądka wywołując mdłości.
Usłyszałam chrząknięcie i odwróciłam się w stronę obitej czerwoną skórą kanapy.
Ashley w przeciwieństwie do brata zachował naturalny kolor włosów. Miał około 1,8m, zielone oczy, mocno zarysowane kości policzkowe i lekko zadarty nos.. Był cholernie przystojny i niestety o tym wiedział, co czyniło go nadętym głupkiem.
- To co nam zaprezentujesz?
Zrezygnowany ton sprawił, że jeszcze bardziej się zdenerwowałam. Mówił w taki sposób jakby wiedział, że zmarnuję najbliższe 10 minut jego cennego czasu. Żołądek skurczył mi się ze złości i nabrałam ochoty by zamknąć mu gębę.
- Improwizację.
Chłopak przymknął oczy i nawet nie postarał się zamaskować ziewnięcia.
- No to dawaj.
Rico zdziwił się.
- Zawołać Alla i Sama?
- Jasne, na pewno będą chcieli to zobaczyć
Ból brzucha nie opuszczał mnie nawet na sekundę, a na dodatek czułam jak spociły mi się ręce. Co najgorsze miałam ochotę coś rozwalić, np. ładną buzię chłopaka siedzącego przede mną.
Wyciągnęłam moją czerwoną V-kę, na którą zbierałam forsę całe zeszłe wakacje smażąc kotleciki
"U Joe'go". Najgorsze wakacje EVER!
Ash mierzył mnie wzrokiem ze złośliwym uśmieszkiem i co chwilę spoglądał na mój biust. Skończony dupek.
Do pokoju wpadł brunet z jeszcze bardziej roztrzepanymi włosami. Za nim wkroczyły dwie osoby.
Niski blondyn z włosami do połowy pleców i barczysty chłopak o brązowych włosach i zielonych pasemkach.
- Cześć. Jestem All, a ten idiota za mną to Sam.
Blondyn wyciągnął do mnie rękę drugą odpychając wkurzonego Sama.
- Miło mi poznać, jestem Shota.
Ujęłam dłoń Alla i na własnej skórze poczułam jego szorstkie palce. Dużo czasu poświęcił na grę. To się czuło.
- Może już zaczniemy? Koleżanka chce się zaprezentować, a my już i tak dawno powinniśmy skończyć- powiedział pretensjonalnie wokalista.
Byłam mocno zirytowana.
- Masz człowieku jakiś problem, czy to JA tak ci nadepnęłam na odcisk swoim przyjściem?
Już widzę tą pulsującą żyłkę na jego czole.
- Tak kuźwa mam problem! Siedzę tutaj z 3 godziny, a nie pojawił się nikt, kto choćby spełniał podstawowe wymagania!
Dziecko się zdenerwowało. Niech się jeszcze podrze, bo nierówno się popluł.
- To może już zacznę. Nie będę marnowała zbyt wiele twojego cennego czasu.
- To zaczynaj - warknął.
Poczekałam aż usiądą i zaczęłam.
- Poproszę Blue Day dla tej panny!
Na stołku obok mnie, usiadł olbrzym. Zajebiście przystojny ściśle mówiąc. Chłopak miał około 2m. Czarne włosy, zielone oczy. Wyglądał groźnie i seksownie.
- Jestem nieletnia.
Przystojniak uśmiechnął się ukazując proste, białe zęby.
- Tak w sekrecie, to ja też.
Czarnowłosy zlustrował mnie wzrokiem dostrzegł futerał pod ladą.
- Co taka dziewczyna jak ty, robi sama w klubie o 21?
- Nie jestem sama. Zaraz mój napakowany gach wróci z kibla.
Nastolatek zaśmiał się czarująco. Mimo ostrych rysów twarzy wyglądał teraz niemal łagodnie.
- Chyba mnie nie przekonałaś. Siedzisz tutaj sama dobre pół godziny i jakoś nikt się obok ciebie nie kręci. Albo chcesz mnie spławić, albo twój towarzysz już dawno uciekł.
Prychnęłam lekko się rozluźniając. Rzeczywiście na początku chciałam go spławić.
- Przejechałam pół miasta by zgłosić się na wolne miejsce gitarzysty prowadzącego w kapeli, której lider chodzi do mojej szkoły. Dwie godziny nie mogłam się zdobyć na odwagę, a teraz już jest pewnie za późno.
Barman postawił przede mną niebieskiego drinka z kawałkami pomarańczy.
- Myślę, że coś da się załatwić. Chodź za mną.
Brunet złapał mój futerał i ruszył na zaplecze. Zdziwiona poszłam za nim. Szliśmy ciemnym korytarzem w stronę granatowych drzwi.
- Jestem Rico, a ty?
Gdy dotarło do mnie kto stoi przede mną serce zaczęło mi bić szybciej.
- Jestem Shota.
Osoby, które nie mają lęku przed sceną albo byciem ocenianym nie zrozumieją mętliku jaki panował wtedy w mojej głowie. Chciałam krzyczeć i śmiać się. Trzęsły mi się ręce, serce podchodziło do gardła i pewnie wyglądałam jak zaszczute zwierzątko. I proszę nie uważać mnie za słabą osobę. Mam silną wolę i jestem cholernie narwana, ale boję się pokazać ludziom jaka delikatna jestem naprawdę. Taka staję się grając. Gdy emocje biorą górę nad myśleniem, a moja psychika jest rozchwiana jak nigdy.
Chłopak otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju obitego dźwiękoszczelną pianką. Obok ściany stały cztery gitary, perkusja, fortepian, skrzypce, klawisze i kilka piecyków. Ten sprzęt i instrumenty kosztowały pewnie furę kasy. Bogate gnojki.
- Dostaliśmy od wytwórni forsę na wynajęcie tego lokum!
Możliwe, że nie mam racji...
- Całkiem nieźle.
Nie potrafiłam zdobyć się na więcej. Gula, która do tej pory tkwiła mi w gardle skierowała się do żołądka wywołując mdłości.
Usłyszałam chrząknięcie i odwróciłam się w stronę obitej czerwoną skórą kanapy.
Ashley w przeciwieństwie do brata zachował naturalny kolor włosów. Miał około 1,8m, zielone oczy, mocno zarysowane kości policzkowe i lekko zadarty nos.. Był cholernie przystojny i niestety o tym wiedział, co czyniło go nadętym głupkiem.
- To co nam zaprezentujesz?
Zrezygnowany ton sprawił, że jeszcze bardziej się zdenerwowałam. Mówił w taki sposób jakby wiedział, że zmarnuję najbliższe 10 minut jego cennego czasu. Żołądek skurczył mi się ze złości i nabrałam ochoty by zamknąć mu gębę.
- Improwizację.
Chłopak przymknął oczy i nawet nie postarał się zamaskować ziewnięcia.
- No to dawaj.
Rico zdziwił się.
- Zawołać Alla i Sama?
- Jasne, na pewno będą chcieli to zobaczyć
Ból brzucha nie opuszczał mnie nawet na sekundę, a na dodatek czułam jak spociły mi się ręce. Co najgorsze miałam ochotę coś rozwalić, np. ładną buzię chłopaka siedzącego przede mną.
Wyciągnęłam moją czerwoną V-kę, na którą zbierałam forsę całe zeszłe wakacje smażąc kotleciki
"U Joe'go". Najgorsze wakacje EVER!
Ash mierzył mnie wzrokiem ze złośliwym uśmieszkiem i co chwilę spoglądał na mój biust. Skończony dupek.
Do pokoju wpadł brunet z jeszcze bardziej roztrzepanymi włosami. Za nim wkroczyły dwie osoby.
Niski blondyn z włosami do połowy pleców i barczysty chłopak o brązowych włosach i zielonych pasemkach.
- Cześć. Jestem All, a ten idiota za mną to Sam.
Blondyn wyciągnął do mnie rękę drugą odpychając wkurzonego Sama.
- Miło mi poznać, jestem Shota.
Ujęłam dłoń Alla i na własnej skórze poczułam jego szorstkie palce. Dużo czasu poświęcił na grę. To się czuło.
- Może już zaczniemy? Koleżanka chce się zaprezentować, a my już i tak dawno powinniśmy skończyć- powiedział pretensjonalnie wokalista.
Byłam mocno zirytowana.
- Masz człowieku jakiś problem, czy to JA tak ci nadepnęłam na odcisk swoim przyjściem?
Już widzę tą pulsującą żyłkę na jego czole.
- Tak kuźwa mam problem! Siedzę tutaj z 3 godziny, a nie pojawił się nikt, kto choćby spełniał podstawowe wymagania!
Dziecko się zdenerwowało. Niech się jeszcze podrze, bo nierówno się popluł.
- To może już zacznę. Nie będę marnowała zbyt wiele twojego cennego czasu.
- To zaczynaj - warknął.
Poczekałam aż usiądą i zaczęłam.
( Nie patrzcie się na twarz tego kolesia podczas tego słuchania xD)
Znałam dobrze muzykę jaką grają. Miało być mocno. I było. Po skończonej improwizacji przeszłam płynnie w utwór, który ostatnio męczę dniami i nocami.
Rico siedział z delikatnym uśmiechem na twarzy i przymkniętymi oczami. All i Sam patrzyli na mnie w skupieniu. Ashleyowi błyszczały się oczy, ale gdy tylko zauważył, ze się na niego patrzę przybrał obojętny wyraz twarzy.
- Jesteś...
- ... średnia - przerwał wokalista blondynowi.
Zacisnęłam zęby i spojrzałam hardo chłopakowi w oczy.
- Średnia? A może przypadkiem nie tak doskonała jak twój braciszek? Podobno gdy Sydney się do niego przyssała był tak najebany, że nie wiedział ile to jest dwa plus dwa.
Jego oczy ciskały pioruny, a atmosfera zrobiła się tak gęsta, ze można ją było ciąć nożem.
- Nie wiem jakich plotek się nasłuchałaś, ale...
- Mylisz się - przerwałam - to są informacje z pierwszej ręki. Tylko , ze ty jesteś na tyle głupi, by wierzyć swojej puszczalskiej panience zamiast własnemu bratu.
Wyciągnęłam kabel z gitary i wybiegłam na korytarz. Przepychając się między ludźmi do wyjścia wpadłam na Sydney.
Wyciągnęłam kabel z gitary i wybiegłam na korytarz. Przepychając się między ludźmi do wyjścia wpadłam na Sydney.
o x o
Nawet nie wiem jak dotarłam do domu. Łzy złości zasłaniały mi obraz gdy wsiadałam do ostatniego metra jadącego na przedmieścia.
Teraz siedzę przy stole w kuchni. W całym domu są zgaszone światła. Do lodówki tata przyczepił kartkę.
Wyszliśmy razem.
Wrócimy późno.
Tata~
Cieczy mnie to. Gdyby zobaczyli mnie zapłakaną od razy zaczęłyby się pytania. Nie chcę się przed nimi przyznać do porażki.Zawsze brakowało mi pokory. Daję się ponieść impulsowi i mówię to co myślę. Tym razem wmieszałam się w sprawę, która kompletnie mnie nie dotyczyła. Brawo dla mnie! Dziesięć punktów dla Gryffindoru!
Poczułam wibracje w kieszeni spodenek i wyciągnęłam telefon. Dostałam wiadomość.
Próby są w środy, piątki i soboty.
Jutro ktoś ci podrzuci tabulatury.
~ Ashley
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz