Tak się składa Kinga, że też mam starszego brata i to wszystko dzięki niemu. xDD.
_______________________________________________________
Zamiast pójść na podwójną matematykę, która mnie teraz czekała zaszyłam się w bibliotece pijąc kolejne gorące czekolady z automatu. Gęsty napar ogrzewał mnie od środka, jednak nie pomagał na dreszcze, które owładnęły moim ciałem po sprzeczce z Jake'm. Chłopak miał rację. To nie była pierwsza kłótnia, która ostatnio się między nami rozegrała. Miałam złe przeczucia.
Do czytelni ktoś wszedł. Chłopak starał się nie narobić hałasu i delikatnie zamknął za sobą drzwi. Odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie zdziwiony.
- Myślałem, że nikogo tutaj nie będzie - oznajmił nastolatek z niebieskimi pasemkami.
- Ja myślałam, że nikt tu nie wejdzie - mówiąc to pokazałam mu klucz, który trzymałam w ręce - Każdy w szkole wie, że biblioteka, przez ostatni tydzień jest nieczynna.
Niebieskooki spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Skąd masz ten klucz?
- Poprosiłam o dorobienie dla mnie klucza kiedy miałam za karę pomagać pani Amber - chłopak zmarszczył lekko czoło nie pamiętając najwidoczniej kim była pani Amber - bibliotekarce. Nikt się nie upomniał, więc postanowiłam go zachować. Ta część szkoły jest najstarsza, dlatego nikt nie postarał się o umieszczenie tutaj kamer. A ty? Czemu tu przyszedłeś?
Chłopak podrapał się lekko po głowie roztrzepując swoje i tak już będące w nieładzie włosy i podszedł do mnie by usiąść na fotelu obok.
- Często tutaj przychodzę by pomóc Gabrie... to znaczy... pani Amber. Poza tym, za regałem z poradnikami są drzwi na mały balkonik. Często tutaj chodzę zajarać. Właśnie... - nastolatek podniósł się z starego, zapadniętego mebla i wyciągnął paczkę papierosów z torby - skusisz się?
Skrzywiłam się lekko i pokręciłam przecząco głową.
- Chętnie jednak ci potowarzyszę. Tak czy siak miałam zamiar spędzić tu jeszcze dwadzieścia minut.
Dopiłam gorącą czekoladę i wstając rzuciłam pustym kartonowym kubeczkiem do kosza. Śmieć odbił się od krawędzi kubła i upadł na podłogę. Jak zwykle. Idąc za nieznajomym chłopakiem podniosłam kubeczek i włożyłam go spokojnie do śmietnika. Nie miałam zamiaru sprawdzać czy trafię z metra. Mogłam się niemile zaskoczyć i wybuchnąć histerycznym śmiechem, a to dobrze nie wpływało na nowe znajomości.
Wyszłam za nastolatkiem na balkonik, który był zasłonięty przez średniej wielkości, młode drzewko.
- Tak w ogóle, to jestem Justyna
Brązowowłosy spojrzał na mnie zdziwiony.
- A ja Ethan. Masz na imię... Jus-tyna? - wydukał chłopak - Niespotykane tutaj imię. Nie jesteś Amerykanką nie? W sumie to nie brzmisz jak Amerykanka. Nie masz jednak jakiegoś konkretnego akcentu.
- Masz rację. Nie jestem stąd. Właściwie, to mieszkam tutaj dopiero dwa lata. Pochodzę z Polski - mina chłopaka mówiła, że nie kojarzy nazwy mojej ojczyzny. - Środkowa Europa.
Ethan zamyślił się na chwilę po czym na jego twarz wpłynął lekki uśmieszek.
- Kojarzę coś.
- Mam nadzieję, że kojarzysz coś jak... Maria Skłodowska-Curie albo Jan Paweł II, a nie skarpetki i sandały - powiedziałam rozkojarzona. Błądziłam myślami daleko. Tak właściwie to blisko. Gdzieś w okolicach sali gimnastycznej.
- Coś jak... nieważne. Nieźle mówisz, jak na dwa lata mieszkania tutaj. Zaraz... Justyna, Justyna, Justyna... Coś mi to mówi. Ej to ty jesteś Justyna Zawacka? Ta laska co dała Sydney Moore w pysk - niebieskooki wymówił moje nazwisko raczej jak "Zawaski", z naciskiem na drugie "a".
Przymrużyłam lekko oczy i wzięłam głęboki wdech. Mentolowy dym, który wydmuchał Ethan zadrapał mnie w gardle, jednak nie przejęłam się tym, że chłopak dmuchał mi prosto w twarz. Czułam się sfrustrowana byciem na językach uczniów.
- Tak to ja. Chcesz autograf? Już nawet spokojnie nie można nikomu w mordę dać na tym świecie, by nie zrobił się szum.
- Nie w tym rzecz co zrobiłaś, a komu. Moja droga, TO było coś wielkiego. Cała szkoła stoi murem za tobą. Nieważne jest to, z jakich powodów popierają to co zrobiłaś, a to że w ogóle cię popierają. W każdej szkole jest więcej freak'ów - tu nastolatek wskazał palcem na samego siebie -, niż tych cudownych dzieciaków z wyższych sfer, więc to chyba nie dziwne, nie?
Ethan miał rację. Sydney nie mogła nic mi otwarcie zrobić. Poczułam się trochę pewniej.
- Z racji tego, że nie słucham plotek, a ty najwidoczniej tak, może streścisz mi najważniejsze wydarzenia z ostatnich... dwóch miesięcy.
Chłopak lekko drgnął i mogłabym przysiąc, że usłyszałam jak przełykał ślinę.
- Właściwie poza sprawą ze złamanym nosem nic... nic się nie wydarzyło. Tylko te pogłoski o przyszłym kapitanie koszykarzy...
- Co? Mówisz o Jake'u Sonthave?
Nastolatek spojrzał na mnie uważnie, rzucając niedopałek na beton i przygniatając go butem.
- No... tak. Ptaszki z chóru ćwierkają, że włóczy się ostatnio z inną panną niż zazwyczaj. Ciemnowłosą chyba.
Dzwonek na przerwę rozbrzmiał na całym terenie szkoły. Pożegnałam się z nowo poznanym kolegą i weszłam szybkim krokiem do budynku kierując się w stronę sali gimnastycznej.
***
Obserwowałam drzwi do szatni czekając aż wszyscy chłopcy wyjdą. Nagle zza rogu wymaszerował Jugen i widząc mnie podszedł z zatroskaną miną.
- Kochana co z tobą?
- Mam trochę dość bycia w centrum uwagi i potrzebuję zrozumienia. To wszystko.
Blondyn objął mnie ramieniem, a ja oparłam czoło o jego obojczyk wdychając zapach męskich perfum. Bardzo tego potrzebowałam.
- Wszystko ok mała? - spytał chłopak zatroskanym głosem.
- Już lepiej. Dziękuję.
Zobaczyłam Włoszkę idącą w naszym kierunku. Sycilla jednak przeszła obok i kompletnie nas nie zauważając weszła do obserwowanego przeze mnie wcześniej pomieszczenia.
Poczułam ciarki na plecach. By odgonić złe myśli zwróciłam się do Niemca.
- Wiesz, poznałam dzisiaj kogoś nowego. Jesteś ze mnie dumny? Ze mnie? Z małego introwertyka?
Chłopak zaśmiał się i poczochrał mnie po głowie.
- Kochanie nie jesteś introwertykiem. Ty po prostu boisz się nawiązywać znajomości. Może mi powiesz kogo poznałaś?
- Nie spytałam o nazwisko, ale wiem, że ma na imię Ethan i chodzi z niebieskimi pasemkami.
Reakcja blondyna mnie zaskoczyła. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony, rozejrzał się i pochylił głowę w moją stronę. Musiała to być informacja tajna, łamana przez poufne.
- Pani Ester - babka od w-f'u nakryła go z bibliotekarką, jak się obmacywali na kanapie w czytelni - wyjaśnił konspiracyjnym szeptem.
Zdębiałam. Dotarł do mnie powód dziwnego zachowanie Ethana po tym, gdy spytałam go o świeże plotki. Jedna z nich dotyczyła jego. Było też omyłkowe wypowiedzenie imienia pani Amber. Tak, jak gdyby znali się bardzo blisko z bibliotekarką...
Jedna natrętna myśl nie dawała mi spokoju. Co Sycilla robiła tak długo sam na sam z Jake'em w męskiej szatni? Złapałam Jugena za nadgarstek i dałam mu znak, by nic nie mówił. Pociągnęłam go za sobą w stronę szatni.
Podeszłam bliżej i lekko uchyliłam drzwi. Co z tego, że grzeczne dziewczynki nie podsłuchują?
- ... nie możesz tego zrobić. Nie teraz. Zranisz ją tylko mocniej.
- Powoli nie daję rady wiesz? Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to mnie wszystko boli.
- Myślisz, że mi nie jest ciężko?! Justyna jest dla mnie prawie jak siostra! Jak mogliśmy jej to zrobić... Co ty robisz? Idioto! Zostaw mnie! W takiej chwili zebrało ci się na mhmnwwm... - dalsze słowa dziewczyny zostały skutecznie zagłuszone.
Otworzyłam szeroko drzwi i wpadłam do pomieszczenia jak burza.
Co poczułam? Chaos. To dobre określenie. Jakbym dostała obuchem w głowę.
Jake przypierał oplatającą go nogami w pasie Sycillę i składał na jej szyi pocałunki powoli rozpinając jej koszulę.
To co potem się wydarzyło pamiętam jak przez mgłę.
- Ty szmato! Pieprzony zdrajca!! - tak. To ja krzyczałam. Kolana się pode mną załamały, a po moich policzkach zaczęły spływać gorące łzy złości.
Jugen, który wszedł zaraz po mnie patrzył na odgrywającą się przed chwilą scenkę z otwartymi szeroko, załzawionymi oczami. Nie tylko ja oczekiwałam wyjaśnień. Blondyn spoglądał milcząc na opartą o ścianę parę i zaciskał zdenerwowany pięści. Po chwili jednak rozwarł palce i zaczął mówić spokojnym głosem.
- Nie spodziewałem się tego po tobie Sycillo. Zwłaszcza po tobie.
Miałam mętlik w głowie.
- Co ty pieprzysz Jugen? TY? Ty się tego nie spodziewałeś?
Chłopak rzucił mi spojrzenie spod wpółprzymkniętych powiek i podszedł do mnie z wyciągniętą ręką. Złapałam jego dłoń i podniosłam się z podłogi.
Otrzepałam spodnie i spojrzałam na Jake. Wściekłość ze mnie wyparowała. Czułam pustkę.
- Nie wiem co się tutaj stało - wyznał brunet.
- Ja też - odparłam wychodząc za Jugenem.
- Kochana co z tobą?
- Mam trochę dość bycia w centrum uwagi i potrzebuję zrozumienia. To wszystko.
Blondyn objął mnie ramieniem, a ja oparłam czoło o jego obojczyk wdychając zapach męskich perfum. Bardzo tego potrzebowałam.
- Wszystko ok mała? - spytał chłopak zatroskanym głosem.
- Już lepiej. Dziękuję.
Zobaczyłam Włoszkę idącą w naszym kierunku. Sycilla jednak przeszła obok i kompletnie nas nie zauważając weszła do obserwowanego przeze mnie wcześniej pomieszczenia.
Poczułam ciarki na plecach. By odgonić złe myśli zwróciłam się do Niemca.
- Wiesz, poznałam dzisiaj kogoś nowego. Jesteś ze mnie dumny? Ze mnie? Z małego introwertyka?
Chłopak zaśmiał się i poczochrał mnie po głowie.
- Kochanie nie jesteś introwertykiem. Ty po prostu boisz się nawiązywać znajomości. Może mi powiesz kogo poznałaś?
- Nie spytałam o nazwisko, ale wiem, że ma na imię Ethan i chodzi z niebieskimi pasemkami.
Reakcja blondyna mnie zaskoczyła. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony, rozejrzał się i pochylił głowę w moją stronę. Musiała to być informacja tajna, łamana przez poufne.
- Pani Ester - babka od w-f'u nakryła go z bibliotekarką, jak się obmacywali na kanapie w czytelni - wyjaśnił konspiracyjnym szeptem.
Zdębiałam. Dotarł do mnie powód dziwnego zachowanie Ethana po tym, gdy spytałam go o świeże plotki. Jedna z nich dotyczyła jego. Było też omyłkowe wypowiedzenie imienia pani Amber. Tak, jak gdyby znali się bardzo blisko z bibliotekarką...
Jedna natrętna myśl nie dawała mi spokoju. Co Sycilla robiła tak długo sam na sam z Jake'em w męskiej szatni? Złapałam Jugena za nadgarstek i dałam mu znak, by nic nie mówił. Pociągnęłam go za sobą w stronę szatni.
Podeszłam bliżej i lekko uchyliłam drzwi. Co z tego, że grzeczne dziewczynki nie podsłuchują?
- ... nie możesz tego zrobić. Nie teraz. Zranisz ją tylko mocniej.
- Powoli nie daję rady wiesz? Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to mnie wszystko boli.
- Myślisz, że mi nie jest ciężko?! Justyna jest dla mnie prawie jak siostra! Jak mogliśmy jej to zrobić... Co ty robisz? Idioto! Zostaw mnie! W takiej chwili zebrało ci się na mhmnwwm... - dalsze słowa dziewczyny zostały skutecznie zagłuszone.
Otworzyłam szeroko drzwi i wpadłam do pomieszczenia jak burza.
Co poczułam? Chaos. To dobre określenie. Jakbym dostała obuchem w głowę.
Jake przypierał oplatającą go nogami w pasie Sycillę i składał na jej szyi pocałunki powoli rozpinając jej koszulę.
To co potem się wydarzyło pamiętam jak przez mgłę.
- Ty szmato! Pieprzony zdrajca!! - tak. To ja krzyczałam. Kolana się pode mną załamały, a po moich policzkach zaczęły spływać gorące łzy złości.
Jugen, który wszedł zaraz po mnie patrzył na odgrywającą się przed chwilą scenkę z otwartymi szeroko, załzawionymi oczami. Nie tylko ja oczekiwałam wyjaśnień. Blondyn spoglądał milcząc na opartą o ścianę parę i zaciskał zdenerwowany pięści. Po chwili jednak rozwarł palce i zaczął mówić spokojnym głosem.
- Nie spodziewałem się tego po tobie Sycillo. Zwłaszcza po tobie.
Miałam mętlik w głowie.
- Co ty pieprzysz Jugen? TY? Ty się tego nie spodziewałeś?
Chłopak rzucił mi spojrzenie spod wpółprzymkniętych powiek i podszedł do mnie z wyciągniętą ręką. Złapałam jego dłoń i podniosłam się z podłogi.
Otrzepałam spodnie i spojrzałam na Jake. Wściekłość ze mnie wyparowała. Czułam pustkę.
- Nie wiem co się tutaj stało - wyznał brunet.
- Ja też - odparłam wychodząc za Jugenem.
A to chuj jebany! A żeby zdychał po kątach. Nie żeby ta Włoska dziwka był lepsza! Oboje są siebie warci! Kurwy jebane! Rzygać mi się chce jak o nich myślę! (a teraz dwadzieścia minut darcia się w domu jak nienawidzę tej dwójki) Ok. Jestem już spokojna. Nie ma prób. Gdzie jest Ashley kocie... Nie mam leprze pytanie. Gdzie jest Axel (podbił moje serce mimo iż nawet prawie nic o nim nie napisałaś xD)? Co z suką Sydney? Jedyni normalni na tym blogu wydają się Jugen i ten nowy Ethan (mimo iż przeruchał bibliotekarkę) Gdzie wątki romantyczne? Nie licząc tego kurwy Jeka i dziwki Sycylli. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału i więcej emocji ;)
OdpowiedzUsuńPs: W końcu jakaś pożądna blogerka która gra w diablo i ma brata xD
Zapraszam na nowy rozdział u mnie
OdpowiedzUsuńhttp://zycie-nie-zawsze-jest-dobre.blogspot.com/
Kiedy nowy rozdział ;-;
OdpowiedzUsuń